Miasto, które wyjechało
Było kiedyś na południu Turcji, w Kurdystanie, tuż nad brzegiem Tygrysu, historyczne miasto o nazwie Hasankeyf. Na przestrzeni 10 tysięcy lat rozwinęły się tam liczne cywilizacje, przenikały kultury i mieszały tradycje, tworząc miasto o bogatej, wielowarstwowej tożsamości. Rozpoczęty w 2006 roku rządowy projekt budowy jednej z 22 planowanych na Tygrysie zapór – Ilısu Dam – sprawił jednak, że Hasankeyf zaczął być stopniowo zalewany przez wodę.Świadomość, że miasta nie da się uratować, doprowadziła do wielu radykalnych decyzji: zabytkowe budynki poczęto wyburzać, a mieszkańców przesiedlać do powstającego nieopodal miasta-widma. Natalia Pietsch i Grzegorz Piekarski w swoim pełnometrażowym debiucie Miasto, które wyjechało wchodzą z kamerą w sam środek tej społecznej tragedii, rejestrując ostatnie chwile istnienia miejsca, które niebawem miało całkowicie zniknąć pod wodą.
Kilka kilometrów od historycznego Hasankeyfu powstało jednorodne, betonowe osiedle, Nowe Hasankeyf (Yeni Hasankeyf), gdzie z oporem przesiedlono ponad 20 tysięcy mieszkańców. Nie wszyscy chcieli porzucać swoje domy, w których ich rodziny żyły od pokoleń. Przeprowadzkę odkładali tak długo, jak było to możliwe, starając się prowadzić normalne życie w cieniu nadchodzącej katastrofy. Reżyserzy wybierają strategię narracyjną skupioną na pojedynczych bohaterach: Rengin – młodej kurdyjskiej pasterce opiekującej się rodzeństwem, oraz Buraku, ostatnim działającym w mieście fryzjerze. Ich historie stają się punktem wyjścia do szerszego portretu mieszkańców, którzy mimo poczucia końca próbują trwać w swojej codzienności. Długie, statyczne ujęcia tworzą aliaż miejskiego życia, pozwalając widzowi zanurzyć się w ten rytm, a jednocześnie wywołując u niego empatię. Powolna narracja sprawnie orbituje wokół stale zmniejszającej się społeczności, ukazując wachlarz emocji. Da się odczuć wszechogarniający smutek, złość czy niedowierzanie, przede wszystkim jednak dominuje bezsilność wobec odgórnych decyzji.
Reżyserzy rezygnują z wywiadów, nie zadają pytań i nie oferują odpowiedzi, wpisując się w nurt kina obserwacyjnego. To podejście przekłada się na autentyczność i wymusza u widza głębsze zaangażowanie. Równocześnie zabieg ten wzmacnia poczucie nieodwracalności – tamy nie da się zlikwidować, podobnie jak wody, która stopniowo zalewa okolice. Tym bardziej namacalne staje się to przez formę wizualną, w której zmiany scenograficzne świadomie budują silne kontrasty, podkreślając absurd i tragizm sytuacji. W pamięci zostają sceny, w których wypas kóz odbywa się w cieniu ciężkiego sprzętu budowlanego, a burzenie domów staje się spektaklem dla mieszkańców, siedzących na plastikowych krzesłach przed sklepem. Ujęcia wyprowadzających się stopniowo tubylców przeplatane są krajobrazami Hasankeyf: wapiennymi zboczami góry Raman otaczającymi miasto, wąskimi nadrzecznymi równinami, które stają się placem zabaw dla dzieci, oraz zielonymi zakątkami przypominającymi oazę, stanowiącymi rodzaj ucieczki od miejskiego rozkładu. Spowijająca wszystko cisza pogłębia poczucie melancholii.
To doświadczenie znajduje swoje echo w podobnych historiach, rozgrywających się w różnych zakątkach świata. W Martwej naturze (2006, Jia Zhangke) budowa chińskiej Tamy Trzech Przełomów staje się tłem powoli rozpadających się więzi międzyludzkich, natomiast hiszpański Land Underwater (2019, M. Barber) upamiętnia zalane przez tamę Itoiz wioski w Nawarze, wykorzystując ujęcia archiwalne i poetycko opowiedziane wspomnienia przesiedlonych. Wiele z tych historii, podobnie jak Miasto…, nie tylko stanowi świadectwo nieodwracalnych zmian, ale przede wszystkim dokumentuje napięcie między złudną modernizacją, obietnicą rozwoju a indywidualnymi, często negatywnymi doświadczeniami. Życie mieszkańców Hasankeyf nie kończy się w momencie przesiedlenia, co pokazują paralelne obrazy starego i nowego świata. Dla starszych mieszkańców przymusowa relokacja oznacza dezintegrację dotychczasowego życia, dla młodszych zaś – symboliczne zerwanie więzi z miejscem rodzinnym i migrację. Ostatecznie jednak cała ich przeszłość, budująca tożsamość, znalazła się pod powierzchnią Tygrysu.
W swoim filmowym epitafium Pietsch i Piekarski oddają ostatni głos miastu, którego wielotysiącletnia historia dobiega końca. W ostatnich scenach kamera zanurza się pod powierzchnię rzeki, prowadząc widza w podróż do miejsca przypominającego zatopioną Atlantydę – do miasta, które naprawdę wyjechało.
Miasto, które wyjechało
Polska 2025, 70’
reż., scen. i zdj. Natalia Pietsch, Grzegorz Piekarski, muz. Jozef van Wissem, prod. Larmo, wyst. Rengin Öztürk, Burak Fidan
Trwa trasa po kinach studyjnych najciekawszych polskich dokumentów. Od sierpnia do grudnia 2025 filmy z konkursu polskiego 65. Krakow Film Festival pokazywane są w Krakowie, Warszawie, Łodzi, Katowicach, Suchej Beskidzkiej, Szczecinie, Gdyni, Poznaniu i Wrocławiu. Od 21 października widownia będzie miała okazję udać się w podróż do miejsca, które po kilku wiekach przestało istnieć, „Miasta, które wyjechało”.
Przedstawiamy rozkład rozkład insiderskiej trasy “Miasta, które wyjechało” i zapraszamy na seanse:
- Pionier 1909. Kino 1907 w Szczecinie, 21 października, 19:00
- Centrum Kultury i Filmu w Suchej Beskidzkiej, 22 października, 18:00
- Gdyńskie Centrum Filmowe Imienia Leszka Kopcia, 23 października, 19:00
- Kino Światowid w Katowicach, 24 października, 19:00
- Kino – Galeria Charlie w Łodzi, 25 października, 17:00
- Kino Malta Charlie Monroe w Poznaniu, 25 października, 19:00
- Kino Paradox na ul. Krupniczej w Krakowie, 26 października, 16:30
- Kino KIKA w Krakowie, 27 października, 19:00
- Kino Pasja w Radomsku, 27 października, 18:30
- Kino Pod Baranami w Krakowie, 28 października, 19:30
- Kinokawiarnia Stacja Falenica, 29 października, 18:00 – SPOTKANIE Z TWÓRCAMI
- Atlantic Kino w Warszawie, 30 października, 18:00 – SPOTKANIE Z TWÓRCAMI
Komentuj

