Zmienna powłoka. Kino Brandona Cronenberga

W jednej ze scen Infinity Pool grana przez Mię Goth Gabi, dręcząc niespełnionego pisarza Jamesa W. Fostera, czyta fragment recenzji jego źle przyjętej debiutanckiej powieści. Wśród innych zarzutów, takich jak pretensjonalny tytuł (Zmienna powłoka), krytyk wypomina autorowi nepotyzm – literacki wydawca Edward Servek jest teściem Jamesa. Trudno w tym momencie nie pomyśleć o ewentualnych autobiograficznych (autoironicznych?) elementach trzeciego filmu Brandona Cronenberga, syna Davida Cronenberga.

Czy przytaczane przez Gabi zarzuty nie są echem którejś z krytycznych recenzji wcześniejszych filmów reżysera? A może przytaczane są właśnie w tym celu, aby sprowokować podobne pytanie? Jakkolwiek by było, nie ma wątpliwości, że scena tego rodzaju pojawia się w fabule nieprzypadkowo, a skojarzenia, które wywołuje, są w nią wpisane na starcie. Tym bardziej, że to nie jedyna obecna w filmie podobna aluzja. We wcześniejszej partii Infinity Pool (2023) żona Jamesa, zapytana, dlaczego za niego wyszła, udziela ironicznej odpowiedzi: „Syndrom tatusia” (ang. daddy issues).

Nierozłączni

Widmo ojca pojawia się we wszystkich filmach Brandona Cronenberga. Niekoniecznie dlatego, że obaj tak blisko spokrewnieni twórcy zdradzają pokrewne zainteresowania. Podobnie jak choćby David Lynch, ojciec Jennifer Lynch, czy Francis Ford Coppola, ojciec Sofii Coppoli, David Cronenberg to zbyt wiele, to pierwszy tego nazwiska – ojciec nie tylko Brandona, ale i filmowego body horroru. W wywiadzie dla „New York Timesa” z 2020 roku przyszły autor Infinity Pool wspomina, że zanim zajął się reżyserią, próbował swoich sił jako artysta wizualny i także wówczas porównywany był do Davida Cronenberga (zob. Zinoman 2020). W rozmowie trzy lata późniejszej mówi, że pewnie byłby do niego porównywany, nawet gdyby celowo zrealizował film stojący w opozycji do twórczości ojca, jak romantyczną komedię (zob. Kohn 2023).

Wideodrom i Zaraźliwi

 

Filmy Brandona Cronenberga już w punkcie wyjścia istnieją jako filmy syna Davida Cronenberga, mają to piętno-nie piętno, tak wyraźnie obecne w nieufnym z definicji terminie „nepo baby”. Ten podstawowy punkt odniesienia, to połączenie, które w kinie młodszego Cronenberga może być – i nierzadko jest – przedmiotem refleksji, autorefleksji, polemiki, ironii, gry, zabawy. Jego twórczość widzę nie tyle jako, jak to się często określa, kontynuację twórczości Davida Cronenberga (co w ogóle znaczy termin „kontynuacja” w kontekście tak zróżnicowanej filmografii? I czy nie wystarczy, że swoją twórczość kontynuuje wciąż żywy i aktywny David Cronenberg?), co jej swego rodzaju dziedzictwo. Zaryzykowałbym porównanie, że Brandon traktuje kino Davida w sposób zbliżony to tego, w jaki Brian De Palma zwykł traktować kino Alfreda Hitchcocka: jak coś osobnego, mały (?) filmowy kosmos, z którego czerpie, któremu jednocześnie hołduje i który pastiszuje.

Co jednak warte podkreślenia – nie chodzi wyłącznie o nawiązania, metafilmowe puszczanie oka czy o „odcinanie kuponów od twórczości ojca” (jak w komentarzu do Possessora [2020] pisał na portalu Filmweb Marcin Stachowicz), ale o indywidualny pomysł na kino. Na siebie jako twórcę „uwikłanego” w nazwisko Cronenberg. Znaczące też, że w każdym kolejnym filmie Brandona jest tego kosmosu wyraźnie mniej. Każdy z nich ma liczne cechy wspólne, które mogą, ale nie muszą pokrywać się z dziełami Davida (z kolei liczne fabularne analogie można uznać za celowe albo mniej lub bardziej przypadkowe – jako rezultat podobnej problematyki w podobnych filmowych światach). Dla wszystkich filmów młodego Cronenberga wspólne byłyby więc: gatunkowy sztafaż z pogranicza sci-fi i horroru z fabułami, dla których kluczowy jest niesamowity i, w ten czy inny sposób, upiorny technologiczny postęp; obrazy halucynacji; sposób konstruowania bohaterów jako słabych, chorych lub zniewolonych, chwiejących się, upadających, rozpadających, w którymś momencie opowieści nieubłaganie na kolanach.

Zbiorowe halucynacje

Słaby jest grany przez Caleba Landry’ego Jonesa Syd March z Zaraźliwych (2012). Syd pracuje w Lucas Clinic – prywatnej klinice zajmującej się handlem wirusami celebrytów, gdzie wszczepia wirusy gwiazd ich fanom, ale też kradnie je, przemycając we własnym ciele i sprzedając na czarnym rynku. W otwierającej film scenie Syd siedzi na ławce przed ogromnym firmowym afiszem, wygląda chorobliwie, jest blady, zmarznięty, w ustach trzyma termometr, jego niewielka skulona sylwetka w ciemnym płaszczu kontrastuje z reklamą, której centralną część zajmuje sylwetka Hannah Geist – obiektu fascynacji bohatera i jednej z gwiazd, od której klinika pobiera wirusy. W myśl wypowiedzianych przez szefa Lucas Clinic słów: „Celebryci to nie ludzie, to zbiorowe halucynacje”, poza Hanną Geist każda ze sław obecna jest w rzeczywistości Zaraźliwych jedynie za pośrednictwem medialnych przekaźników – ekranu telewizora albo stron kolorowych czasopism, reklam, billboardów. Samą Hannah wprost widzimy jedynie w łóżku, zarażoną nieznanym wirusem, zbyt słabą, aby poruszać się i mówić, ale nadal będącą „czymś więcej niż ideał”.

Wideodrom i Zaraźliwi

 

W fascynacji Syda celebrytką jest coś impotenckiego (jak może zawsze w daleko posuniętej fascynacji gwiazdami), jednocześnie narkotycznego i wysysającego, jakby im bardziej pożądał halucynacji, a jej nie dostawał, tym bardziej pomniejszał się, słabł. W późniejszych partiach filmu, gdy więziony przez konkurencyjną firmę, chory i półprzytomny, kuli się na podłodze i wymiotuje krwią, jest wręcz wzorcowym bohaterem cielesnego horroru (wzorcowo „rozpadającym się”). Jednak finał to dla niego moment triumfalny: w ostatniej scenie, gdy ciało Hannah zredukowane zostaje do umieszczonego w metalowym pojemniku systemu umożliwiającego funkcjonowanie i hodowanie kolejnych wirusów, Syd żywi się ciałem i krwią Hannah jak kanibal, wampir, może pasożyt, jak napaleni bohaterowie Dreszczy (1975) albo Rose z Wściekłości (1977) Davida Cronenberga. Nietrudno w Zaraźliwych i o inne odniesienia do filmów Cronenberga seniora: do podobnie klinicznych w stylistyce pierwszych Zbrodni przyszłości (1970) czy do „nowego ciała” z Wideodromu (1983). Kiedy w kolejnych scenach najpierw klient, a później współpracownicy Syda fantazjują o zdeformowanych organach płciowych Hannah („urodziła się bez warg sromowych”, „musi mieć specjalnie wykonaną bieliznę”), brzmi to jak dosłowne nawiązanie do Nierozłącznych (1988), w których bohaterka Geneviève Bujold fascynowała bliźniaków Mantle potrójną macicą, a jeden z nich opracował przyrządy ginekologiczne do operacji na „kobietach-mutantach”. Cytaty są w Zaraźliwych liczne i raczej dosłowne, niekoniecznie przy tym treściowo pojemne, polemiczne, wydają się grą, autotematyczną zabawą syna z kinem ojca. Co ciekawe, zabawą w jakimś stopniu podjętą: w wyreżyserowanych przez Davida Cronenberga późniejszych Mapach gwiazd (2014) jeden z nastoletnich gwiazdorów opowiada znajomym o fance, której „ktoś z technicznych sprzedał jego gówno za trzy tysiące dolarów”, skąd niedaleka droga do skojarzenia z postaciami z Zaraźliwych kupującymi opryszczkę swoich idoli.

Historie przemocy

Podobnie jak Syd, potworem jest też bohaterka kolejnego filmu Brandona Cronenberga, Possessora. To prowadząca podwójne życie Tasya Vos, oficjalnie matka i żona, stale poza domem, w zawodowej podróży, w skrytości jednak pracująca dla tajnej organizacji zabójczyni, która do realizacji zadań wykorzystuje osoby z bliższego lub dalszego otoczenia swoich ofiar. Za pomocą wszczepionego im w głowę implantu Vos przejmuje kontrolę nad ciałem i wolą zniewolonych, zmusza ich do zabójstwa, a następnie samobójstwa.

W mindfuckowym motywie zabójcy sterującego swoją ofiarą jak marionetką nietrudno doszukać się podobieństw ze Skanerami (1981), a jeszcze bardziej z Wideodromem, w którym złowieszcze Spectacular Optical poddawało bohatera tak ukierunkowanym halucynacjom, aby zabił w ich interesie swoich przełożonych. Inną, mniej dosłowną, ale, jak sądzę, pojemniejszą analogię podsuwa Historia przemocy (2005), w której rodzina granego przez Viggo Mortensena Toma Stalla poznawała prawdę o jego zatajonym i tylko pozornie należącym do przeszłości morderczym obliczu. I choć Possessor to film dalece bardziej okrutny niż Historia przemocy – niejednokrotnie makabryczna, ale i bardzo ironiczna w ostentacyjnie konwencjonalnych obrazach idyllicznej amerykańskiej prowincji i zła przybywającego z zewnątrz – oba układają się w niepokojące opowieści o rodzinie jako kruchym tworze, o ludzkich i nieludzkich maskach.

Wideodrom i Possessor

 

Ostatnim zleceniem Vos jest prezes zajmującej się eksploracją danych firmy Zoothrough – żeby go zgładzić, Vos przejmuje kontrolę nad narzeczonym jego córki, Colinem. Colin, mimo że ubezwłasnowolniony, jest ciekawszą postacią niż bohater Zaraźliwych. Syd, przez większość filmu niewzruszenie enigmatyczny, na koniec odsłaniał się po prostu jako jeszcze większe zombie niż jego klienci. Bohater Possessora natomiast jest w nieustannej wewnętrznej walce i nieustannym wewnętrznym konflikcie – z Vos, ale też ze swoim niedoszłym antypatycznym teściem o monstrualnym ego. Pogardzany i zależny od niego oraz jego córki Colin w jakimś stopniu może zgadzać się na akty przemocy, do których jest przymuszony.

To może najbardziej pesymistyczny element Possessora i w nim też tkwi jedna z kluczowych różnic w obrazach przemocy tutaj i w Historii przemocy. Drapieżna Vos jest swego rodzaju żeńskim odpowiednikiem Toma Stalla z filmu Davida Cronenberga, ale jej cel jest krańcowo odmienny: to ostateczne zduszenie zdolności do współodczuwania, w sobie i w swojej pognębionej ofierze. Kulminacyjnym punktem jest w Possessorze zabicie rodziny, nie tylko rodziny Parse’ów, ale też samej Vos. W obu przypadkach trudno rozstrzygnąć, na ile dłoń naciskająca spust należy do niej, na ile do Colina. Zło jest w filmie Brandona nie tylko nieludzkie czy banalne, jest płynne.

Wiarygodna porażka albo emancypacja Brandona Cronenberga

Wywołany już w pierwszym akapicie James W. Foster, bohater Infinity Pool, w życiu osobistym znajduje się w podobnej sytuacji, co bohater Possessora. Jak Colin związany jest z córką autorytarnego biznesmena, ale też pada ofiarą manipulacji kobiety – w tym przypadku ze strony Gabi i związanej z nią grupy. Zblazowani, hedonistyczni turyści bawią się okrutnie na wyspie Li Tolqa, wykorzystując w tym celu dość niezwykłe miejscowe prawo, w myśl którego wyroki śmierci mogą zostać wykonane nie na skazanych, ale, za odpowiednią opłatą, na ich klonach. Cel działań Gabi jest jednak zupełnie różny niż niszczącej Colina Vos. Bohaterka Infinity Pool, przedstawiająca się jako aktorka reklamowa, wyspecjalizowana w tzw. wiarygodnych porażkach, to w istocie wybawicielka Jamesa, jego samozwańczy anioł stróż i psychopatyczna psychoterapeutka, czuła dręczycielka, która terapią szoku i upodlenia usiłuje wyzwolić go z – jakże niemęskiego – marazmu i upokarzającego małżeństwa, wiarygodnej porażki.

Possessor i Infinity Pool

 

W każdym z filmów Brandona Cronenberga słabość bohaterów jest mocno zakorzeniona w płci, mężczyźni są więc słabi przede wszystkim w odniesieniu do górującej nad nimi kobiety, choćby, jak w Zaraźliwych, miałaby ona być tylko pożądanym fantazmatem lub, jak w najnowszym filmie, bogatą i znudzoną żoną. Mimo że Em jest w Infinity Pool jedyną osobą, którą odrzucają niemoralne zabawy pozostałych, tą z kręgosłupem, nietrudno wyczuć w niej protekcjonalny stosunek do męża, którego utrzymuje i którym trochę gardzi. Kiedy jeden z bohaterów rzuca kanibalistyczny żart, mówiąc, że Em, jak na prawdziwą żonę przystało, zje Jamesowi jaja, ta odpowiada: „Skąd wiesz, że jeszcze tego nie zrobiłam?”.

Kanibalistyczne motywy są w ten czy inny sposób obecne w każdym filmie Brandona, podobnie jak choćby obrazy oka w zbliżeniu i dłoni we krwi. W dotychczasowej twórczości reżysera Infinity Pool to film zdecydowanie najmniej zainteresowany odwołaniami do dzieł ojca – te, które przychodzą na myśl, niebezpośrednie, związane są przede wszystkim z gęsto przewijającym się przez kino Davida Cronenberga szeroko rozumianym motywem podwojenia (obecnym w takich choćby filmach jak Nierozłączni, eXistenZ [1999] czy Pająk [2002]), bogaty za to w wizualne nawiązania do jego drugiego filmu. Ujęcia obrazujące procedurę klonowania są swoistym powtórzeniem halucynacyjnych momentów z Possessora, w których spotykały się jaźnie Colina i Vos. Podobne są panoramiczne obrazy światów chwiejących się lub wywróconych do góry nogami, motyw masek i paleta barw. Sam reżyser przyznaje, że najważniejszą inspiracją była dla niego twórczość J.G. Ballarda, z którego powieścią Super-Cannes nie rozstawał się podczas pisania scenariusza (zob. Feldberg 2023), a jej miniserialowa adaptacja ma być jego kolejnym projektem. Zakończenie Infinity Pool, w którym James decyduje się nie wracać do Em i pozostać na Li Tolqa, ma sporo wspólnego z zakończeniem innej powieści Ballarda – Wyspy. Finałowy obraz z bohaterem siedzącym samotnie nad basenem w strugach deszczu to również pierwsze w twórczości Brandona Cronenberga zakończenie, które można by nazwać pozytywnym.

Infinity Pool jest zresztą wyjątkowym filmem w twórczości młodego Cronenberga. Jakimś kluczem do niego może być scena, w której jeden z obecnych na wyspie Amerykanów przekonuje pozostałych, że klonowanie udaje się na Li Tolqa nie tyle za sprawą nauki, ile aury miejsca, poezji. Podobnie jest z samym filmem, który przy całej swojej obrazowej brutalności ma coś poetyckiego w krwiobiegu (w wywiadzie dla Fangorii reżyser użył określenia „realizm magiczny” [zob. Gingold 2023]). Rozgrywa się na przecięciu tego, co prawdziwe i alegoryczne, realnego i snu – jak ów oczyszczający monsunowy deszcz z finału, jak maski zdeformowanych twarzy (w Possessorze obecne tylko w sekwencjach fantasmagorycznych, tu będące prawdziwym, rytualnym elementem rzeczywistości), jak wreszcie realna możliwość podwojenia się i zniszczenia tego drugiego (a może pierwszego), takiego samego, ale słabszego. Ten świat jest zarazem okrutny, obsceniczny (nierzadko też, warto to podkreślić, zabawny, choć w osobliwy sposób), jak i wyzwalający.

Possessor i Infinity Pool

 

Czy również od piętna syna Davida Cronenberga? Jest w Infinity Pool intrygujący moment. W sekwencji obrazującej procedurę klonowania poddana zabiegowi lub powstająca w jego wyniku prześwietlona sylwetka – teoretycznie należąca więc do tego Jamesa, który zostanie wkrótce rytualnie zabity – nie zdradza szczególnego (ani nawet jakiegokolwiek) podobieństwa do kreującego bohatera Alexandra Skarsgårda. Jako żywo przypomina za to Davida Cronenberga. Czy można więc uznać ów obraz za symboliczne „zabicie ojca”? Nowe ciało, nowy początek?

***

Przyp. redakcji: „sklejki” kadrów są autorstwa Arka Szpaka. Więcej takich wizualnych rymów można znaleźć na fanpage’u i blogu autora.

 

Bibliografia 

Feldberg I., In Infinity Pool, Brandon Cronenberg Puts Alexander Skarsgärd Through Hell, Inverese, 30.01.2023, dostęp online: inverse.com.

Gingold M., Exclusive Interview: Brandon Cronenberg On INFINITY POOL, „Fangoria”, 27.01.2023, dostęp online: fangoria.com.

Kohn E., Brandon Cronenberg on ‘Infinity Pool’: The Director Explains His Savage Satire of Tourism and Technology, IndieWire, 27.01.2023, dostęp online: indiewire.com.

Zinoman J., Brandon Cronenberg Will Now Perform an Interview, „The New York Times”, 13.10.2020, dostęp online: nytimes.com.

Komentuj