Hollywoodzkie gale przebierańców. Metafikcje method dressingu

Zdominował Hollywood, opętał kinomanów, udowodnił, że viral to najpotężniejsza siła współczesnego marketingu. Method dressing osiągnął status promocyjnego must have, nad którym łamią sobie głowy najwięksi agenci sprzedaży i specjaliści od PR-u w branży filmowej. Choć upodabnianie galowych stylizacji do kostiumów noszonych przez ekranowych bohaterów może wydawać się sztuką błahą, method dressing udowadnia, że tak nie jest. Im więcej takich modowych momentów na czerwonym dywanie, tym większa szansa na sukces i zainteresowanie ze strony widzów. Na mecie modowego wyścigu czekają: status ikony mody i zielone światło na sequele.

Gdzieś tam, między sztuką a biznesem, celuloidową iluzją a prozą życia, w cieniu największych kryzysów amerykańskiego kina – pandemii COVID-19 i strajku Amerykańskiej Gildii Scenarzystów, narodził się method dressing. Zasady gali przebierańców są proste: rolę sceny bądź srebrnego ekranu gra czerwony dywan, a widzów – użytkownicy mediów społecznościowych. Czy to na oficjalnych premierach, festiwalach filmowych, junketach prasowych czy prestiżowych rozdaniach nagród, aktorzy, przywdziewając kostiumy nawiązujące do filmu, zacierają granice między postaciami na ekranie i poza nim. Choć przez teoretyków filmu, mody lub marketingu zjawisko to nadal pozostaje stosunkowo niezbadane, gęsto opisywały je setki portali i magazynów modowych na całym świecie. Method dressing na stałe zadomowił się w nomenklaturze mnożących trendy mediów społecznościowych. Termin ukuł w 2023 roku André Wheeler, który na łamach amerykańskiego „Vogue’a” nazwał method dressing „szansą na rozszerzenie filmowego uniwersum na czerwony dywan jeszcze przed premierą filmu”, trafnie ujmując intermedialność tego zalewającego przemysł rozrywkowy fenomenu (cyt. za: Spellings 2023). Abstrahując od czysto biznesowych aspektów, czymże jest method dressing, jeżeli nie wielobarwnym konglomeratem mody i sztuk wizualnych na pograniczu fikcji i prawdy?

Choć powszechnie przyjmuje się, że method dressing to hiperkapitalistyczny wytwór czasów omnipotencji TikToka, prawda jest taka, że zjawisko sięga korzeniami kilka dekad wstecz, zanim internet stał się głównym żywicielem marketingu filmowego. Wystarczy przypomnieć sobie uszytą na kształt piłki baseballowej kreację Geeny Davis z premiery komedii sportowej Ich własna liga (1992, P. Marshall) czy wystrojoną w krwistoczerwone futro Glenn Close promującą 101 dalmatyńczyków (1996, S. Herek) na ulicach Los Angeles. Właśnie tego typu PR-owe popisy kreatywności dały początek skrupulatnie opracowanym strategiom promocyjnym opartym na sile kostiumu. Stylizacje hollywoodzkich gwiazd od zawsze pełniły funkcję katalizatora emocji – method dressing po prostu ten fakt wykorzystuje, żeniąc kino i modę na potrzeby lukratywnego interesu.

W tym szaleństwie jest metoda

Wheeler wyeksponował teatralny rodowód zjawiska, nadając mu nazwę na cześć method actingu – niegdyś rewolucyjnej psychofizycznej metody budowania postaci scenicznej przez aktora, która w Hollywood doczekała się wielu ekstremalnych karykatur i nadużyć (Kołacz 2017, s. 273). Jak wskazuje Kamila Kołacz, stworzony przez Konstantego Stanisławskiego XIX-wieczny system nie był „zbiorem sztywnych reguł sztuki aktorskiej, lecz istniał w licznych eksperymentach, których nadrzędnym celem było osiągnięcie na scenie stanu »prawdy« podobnego do życia” (tamże, s. 274). O ile aktorstwo Metody dąży przede wszystkim do mimetyzmu i psychologicznego realizmu (ekranowa fikcja miała być oparta na wiarygodności doświadczeń aktora), o tyle method dressing czyni coś odwrotnego: wychodzi poza fabułę w stronę świata rzeczywistego, pełniąc funkcję samoświadomego komentarza na temat filmowej iluzji, tożsamości aktora i strategii marketingowej. Za modowe ożywienie postaci nie odpowiada jedynie gwiazda filmowa, lecz PR-owi stratedzy i styliści modowi, kierowani wyobraźnią i nosem do interesu.

Gdy method dressing czerpie inspiracje z przestrzeni pozafilmowej, zyskuje kolejne pole do metafikcyjnej interpretacji. Timothée Chalamet, stale udowadniający, że MD nie stanowi jedynie domeny kobiet, na nowojorskiej premierze Kompletnie nieznanego (2024, J. Mangold) pojawił się przebrany za samego Boba Dylana. Niebieska beanie z blond grzywką, czarna skórzana kurtka i nonszalancko przewiązany na szyi mięsisty szal w kratę bezpośrednio nawiązywały do hipsterskiego looku rockmana z 2003 roku, podczas touru promocyjnego Jeźdźców Apokalipsy (2003, L. Charles). Chalamet, inkarnując wizerunek piosenkarza z festiwalu Sundance, wciela w życie dylanowski, a więc nonkonformistyczny styl bycia, jednocześnie okazując uznanie dla pozamuzycznego dorobku artysty. Dwudziestodziewięciolatek celowo zrezygnował bowiem z eleganckiego garnituru na rzecz kostiumowej przebieranki, wyróżniając się na tle reszty obsady filmu. Zakorzeniony w aktorstwie metodycznym modowy performans Timothéego był oczywiście częścią przemyślanej strategii PR-owej stylistki Taylor McNeill. Designerce wzorowo udało się połączyć personalny styl aktora, a więc nienormatywną ekstrawagancję młodego dandysa, z rockową ikonografią noblisty-buntownika. Wszystko to skoncentrowane wokół dziarskich koszul i kultowych już szalików Boba Dylana.

Aoife Monks, irlandzka badaczka teatru i performansu, wspomina o zasadniczej nieodróżnialności aktora od jego kostiumu: „Gdy przebrany aktor pojawia się na scenie, nierzadko bardzo trudno określić, gdzie kończy się kostium, a zaczyna aktor. Kiedy mówimy o kostiumie, często tak naprawdę mówimy o aktorach; a kiedy mówimy o aktorach, często tak naprawdę mówimy o kostiumie” (Monks 2010, s. 11). Ubranie jako środek ekspresji gra w tym przedstawieniu zwanym method dressingiem główną rolę. Może służyć budowaniu relacji aktora z odbiorcami, stać się platformą dla ważnych idei lub po prostu stanowić źródło przynoszącej satysfakcję, lecz nierzadko popcornowej rozrywki. Monks nazywa film „hollywoodzkim wybiegiem”, a widzów „klientami na pokazie mody”, ale przecież to samo można powiedzieć właśnie o MD, o czym pisze teoretyczka filmu Tamar Jeffers McDonald: „Przyglądamy się nie tylko samym ubraniom, ale także postawie modeli, którzy je prezentują, oraz odpowiednim momentom na założenie danego stroju – wszystko to wplecione w szerszą narrację” (McDonald 2010, s. 14). Mogę założyć się, że szpilki z piłkami tenisowymi Zendayi od Loewe, limonkowa sukienka wieczorowa projektu Celii Kritharioti czy retrofuturystyczna zbroja Thierry’ego Muglera nie przeszły niezauważone nawet przez tych, którzy nadal Challengers (2024, L. Guadagnino) i Diuny: Części drugiej (2024, D. Villeneuve) nie widzieli. Jedni powiedzą, że Law Roach uczynił z fizjonomii aktorki podziwiany przez masy cenny eksponat sztuki, a drudzy, że stylista opakował Zendayę niczym produkt z wystawy sklepowej, przy okazji tworząc komercyjny popyt na stylizacje z trendu #tenniscore.

Modowe Truman Show

W sztuce method dressingu nie chodzi jedynie o oddanie uroczystego hołdu dziełu i wszystkim zaangażowanym w jego produkcję współpracownikom, lecz także o nawiązanie dialogu z publicznością. Aktorzy, przywdziewając na siebie konkretne stylizacje, zapraszają odbiorców do rozwiązania intertekstualnej zagadki, w której liczy się zabawa, spostrzegawczość, jak i znajomość określonego tekstu filmowego.

Za koronny przykład weźmy subtelne praktykowanie metody przez Scarlett Johansson na premierze Avengers: Koniec gry (2019, A. Russo, J. Russo). Modowym easter eggiem, a więc błyskotliwym i metatekstualnym mrugnięciem oczka do widza, okazał się z pozoru najmniej zauważalny element jej garderoby, czyli biżuteria. Pięć wysadzanych kolorowymi kamieniami pierścieni, które wcielająca się w Czarną Wdowę aktorka z dumą nosiła na lewej dłoni, miały ewokować skojarzenia z kluczowymi dla akcji blockbustera Klejnotami Nieskończoności. Intertekstualną grę z fanami innej filmowej serii prowadziła z kolei Rachel Zegler podczas premiery Igrzysk śmierci: Ballada ptaków i węży (2023, F. Lawrence), przywdziewając kreację nawiązującą do płonącej sukni Katniss Everdeen z Igrzysk śmierci: W pierścieniu ognia (2013, F. Lawrence) autorstwa kostiumografki Trish Summerville.

Praktykowanie method dressingu nosi znamiona performance’u, który przewrotnie można przyrównać do cosplaya (z ang. połączenie słów costume oraz play lub role-play). Ta artystyczna forma fanowskiej ekspresji już dawno wyszła poza definicję niszowego hobby, urastając do rangi sztuki oraz kulturowego fenomenu o globalnej sile rażenia. Kreatywne ucieleśnianie swoich ulubieńców ze świata kina, gier czy komiksów odbywa się dzisiaj nie tylko w domowym zaciszu, ale również na scenach międzynarodowych konwentów, festiwali, zlotów domorosłych cosplayerów, jak i w sieci. Cosplay i method dressing łączą się ze sobą nie tylko w kwestii aktorskich umiejętności i sugestywnego wykorzystania kostiumu, lecz także uczestniczenia z widownią w płynnej grze tożsamości. W tej metafikcyjnej przestrzeni wspólnej zabawy aktorzy jako pierwsi wizualizują podskórne pragnienie widzów zmaterializowania się w postaci ze srebrnego ekranu. Czyniąc to na rozdaniach nagród czy czerwonych dywanach, dodają zjawisku prestiżu, przy okazji nakręcając spiralę fanowskiego zaangażowania.

Obraz przechadzających się po czerwonym dywanie Margot Robbie ubranej jak Barbie czy personifikującej Małą Syrenkę Halle Bailey kryje w sobie pierwiastek duchologiczny: przywołuje mgliste wspomnienia z dzieciństwa, kiedy to na festynach czy w parkach rozrywki spotykało się w pełnej krasie postacie żywcem wyjęte z naszych ukochanych bajek i wieczorynek. Podobną nostalgię wywołują w widzu stylizacje Chalameta promującego Wonkę (2023, P. King), czyli baśniowy musical o najbardziej znanym cukierniku w świecie kina. Skórzany garnitur przypominający tabliczkę czekolady, lateksowy kombinezon w stylu pracujących w fabryce Umpa-Lumpów czy połyskujący jak glazura cukiernicza szampański tank top otwarcie składają hołd dziedzictwu Tima Burtona (Charlie i fabryka czekolady, 2005) czy Mela Stuarta (Willy Wonka i fabryka czekolady, 1971). W tej optyce method dressing nieco przypomina dziecięcy bal przebierańców, w którym nie liczy się tożsamość aktora, lecz magia iluzji i jego łudzące podobieństwo do granej postaci.

Margot Robbie na premierze Barbie

Przebierzmy się razem do kina

Method dressing działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego, czego dowodem jest chociażby światowy fenomen filmu Barbie (2023, G. Gerwig), który nie tylko ów dziedzinę zrewolucjonizował, czyniąc z MD efektywną strategię biznesową, ale także wzniósł zaangażowanie widzów na nowy, niedościgniony dotąd poziom. Zaangażowanie i rozmach, z jakimi stylista Margot Robbie, Andrew Mukamal, podszedł do method dressingu, odbiły się szerokim echem w mediach, jak i salach kinowych, inspirując widownię do kreatywnej zabawy w cosplay. Podczas trasy promocyjnej filmu Australijka z konsekwencją prezentowała światu kilkanaście kostiumów wiernie odwzorowujących styl słynnej lalki na przestrzeni dekad. Andrew Mukamal, stylista aktorki, zaangażował do współpracy największe i najbardziej rozchwytywane domy mody, dbając o spójność stylizacji oraz ich adekwatność względem rangi wydarzenia. W garderobie Robbie znalazły się ponadczasowe kreacje – od sukienki bez ramiączek, inspirowanej pierwszym kostiumem zabawki Mattel: ikonicznym czarno-białym kostiumem kąpielowym w paski; przez różowy zestaw garniturowy od Versace zwieńczony białym kapeluszem w hołdzie dla lalki z 1985 roku z serii „Day-to-Night”; aż po czarną, brokatową suknię balową zaprojektowaną przez Schiaparelli, wprost nawiązującą do Barbie z lat 60. z edycji „Solo in the Spotlight” (Mazzeo, Adekaiyero 2024).

Niezależnie od tego, czy odbiorcy naśladowali styl konkretnej Barbie, czy po prostu szli na seans przyodziani w róż, stali się częścią przełomowego kulturowo wydarzenia. Dopamine dressing – bo tak fachowo określa się noszenie poprawiających nastrój stylizacji – niewątpliwie przyczynił się do tego, że cukierkowy blockbuster Grety Gerwig uzyskał status najbardziej dochodowego filmu 2023 roku, przyciągając do kin na całym świecie ponad 150 milionów widzów (Acosta 2024). Dziennikarka Giselle P. Acosta opisuje zjawisko w następujący sposób: „Viralowa trasa promocyjna Robbie zainspirowała te grupy, które od dawna wyrażają swoją siłę poprzez ubiór, do noszenia kostiumowych stylizacji w imię wspólnej sprawy. Innymi słowy, method dressing stał się pretekstem do ważnych spotkań towarzyskich” (tamże).

Podwójna premiera Barbie i Oppenheimera (2023, Ch. Nolan) zaspokoiła postpandemiczne pragnienie wspólnotowości nasilające się w społeczeństwie wraz z kolejnymi covidowymi obostrzeniami. Pierwsze oznaki tęsknoty za kolektywnym doświadczaniem kina można było zaobserwować w USA już rok wcześniej, kiedy to na seanse mocno wyczekiwanych Minionków: Wejścia Gru (2022, K. Balda, B. Ableson, J. del Val) tabuny młodych mężczyzn przychodziły ubrane w eleganckie koszule i garnitury. W ten ironiczny i zarazem dobroduszny sposób męscy przedstawiciele generacji Z okazywali należny szacunek franczyzie, jak i kinu samemu w sobie (Murphy 2022). Pod jednym z postów na TikToku z użyciem viralowego hasztaga #Gentleminions użytkownik „Otommy”, podobnie jak dziesiątki innych, przyznał nawet, że specjalnie na tę okazję zakupił garnitur. I choć balowa garderoba nie miała nic wspólnego z warstwą fabularną filmu, mające lukratywny potencjał zjawisko podchwycił sam dystrybutor filmu, studio Universal, na platformie X pisząc: „Do wszystkich, którzy pojawili się na Minionkach w garniturach: widzimy was i kochamy”.

Barbie

Choć dzieło Gerwig góruje nad innymi tytułami w skali trendsettingu, nie jest wcale pierwszym filmem, który wywołał w widzach lawinowy efekt kostiumowej partycypacji. Rocky Horror Picture Show (1975, J. Sharman), czyli całkowite przeciwieństwo kina spod znaku mainstreamu i wysokich budżetów, choć początkowo uznany za klapę finansową, okazał się filmem z najdłuższą nieprzerwaną dystrybucją kinową w historii. Nocne seanse kontrkulturowego dzieła Jima Sharmana były i do dziś są przestrzenią nieskrępowanej wolności wyrazu, w której rządzą punkowa nienormatywność oraz queerowe przegięcie. Fani nonszalancko rozsiadają się w kinowym fotelu, mając na nogach kabaretki, na powiekach niebieski cień, a w dłoni – papierosa: wszystko po to, by wyglądać jak ikona dragu, Tim Curry. Fanowski method dressing przybierał w latach 70. kształt żywego spektaklu, o czym pisze między innymi publicystka Maria Majsa: „Fani pokochali ten film. Chcieli zanurzyć się w jego świecie, gdzie czuli się bezpieczni i dostrzegani. Zaczęli przebierać się za swoje ulubione postacie, tworząc coś w rodzaju »żywej obsady«, tańcząc Time Warp w przejściach między rzędami. W odpowiednich momentach rzucali rekwizyty i wymyślali kwestie, które wykrzykiwali w stronę ekranu” (Majsa 2023).

W imię czegoś więcej

Choć wykalkulowany z natury method dressing zawsze dąży do tego, by producenckie kieszenie zostały wypchane, a film osiągnął viralowy sukces, może również służyć do walki politycznej. Aktorscy aktywiści i reprezentanci mniejszości nierzadko przechwytują go w celach subwersywnych, traktując zjawisko jako platformę medialną do zamanifestowania światu swoich poglądów lub określonych wartości. Podczas trasy promocyjnej Czasu krwawego księżyca (2023, M. Scorsese) Lily Gladstone nosiła kreacje od autochtonicznych projektantów mody, eksponując w oscarowym blasku fleszy między innymi suknię wieczorową od Gucci i artystki Joe Big Mountain, której udekorowany kolcami jeżozwierza dekolt wykonano zgodnie ze starodawnym rzemiosłem, zwanym quillwork (Frischer 2024). Jako pierwsza rdzenna Amerykanka nominowana do Nagrody Akademii Filmowej w kategorii aktorskiej, wykorzystała rozgłos filmu, by oddać cześć kulturowemu dziedzictwu swoich przodków, jak i zwiększyć komercyjną widoczność kultywujących tradycję artystów. Pod tym względem garderoba Gladstone niesie ze sobą znacznie głębszy i ważniejszy przekaz niż chociażby różowe stylizacje Margot Robbie. Choć aktorka zachęcała każdą widzkę do bycia własną, wyjątkową wersją Barbie, jej występy na ściankach w powiększonych do ludzkich rozmiarów kostiumach lalki nieuchronnie podtrzymywały nierealistyczny kanon piękna, który przez lata uosabiał (a w zasadzie uprzedmiotawiał) słynny produkt marki Mattel.

Zendaya na premierze Diuny: Części drugiej

Nieprzemyślana strategia modowa może jednak wyrządzić produkcji więcej szkód niż pożytku, czego dowodem jest kampania promocyjna dramatu It Ends with Us (2024, J. Baldoni), której przewodziła Blake Lively. Wszechobecne kwieciste wzory w połączeniu z żywą kolorystyką i eklektycznymi fakturami zdominowały garderobę wcielającej się w główną bohaterkę aktorki promującej na forum publicznym film o toksycznych relacjach i przemocy domowej. Jej frywolne sukienki komentowano w sieci z niesmakiem, a samą Lively – producentka wykonawcza i zarazem własna stylistka modowa – oskarżono o infantylizację oraz romantyzowanie tematu agresji wobec kobiet. Motywy kwiatowe, nawiązujące do biznesu florystycznego protagonistki, zamiast stanowić źródło intertekstualnej gry z widzem, stały się, chociażby według dziennikarzy amerykańskiego „Vogue’a”, początkiem końca method dressingu w Hollywood (Jackson, Allaire 2024).

Backlash, jakiego doświadczyła dawna gwiazda Plotkary (The CW, 2007–2012), wydaje się o tyle paradoksalny, że o samej Lively jeszcze w 2018 roku mówiło się jako o protoplastce trendu w związku z jej spójnymi garniturowymi stylizacjami promującymi komedię kryminalną Zwyczajna przysługa (2018, P. Feig), w której grała odnoszącą sukcesy biznesmenkę. Tour promocyjny filmu Justina Baldoniego otworzył oczy wielu widzom, demaskując prawdziwe intencje method dressingu jako twardej strategii biznesowej, czerpiącej korzyści ze zwyczajów zakupowych widzów. Lively większą uwagę skoncentrowała bowiem na próbach wygenerowania popytu na trend kwiatowy niż na społecznym wymiarze filmu, czyli zwiększaniu świadomości odbiorców na temat przemocy wobec kobiet.

W późnej dobie method dressingu trudno odróżnić aktora od jego tożsamości ani tym bardziej stworzonej przez niego modowej persony. Ariana Grande podczas oscarowej kampanii Wicked (2024, J.M. Chu) pozwoliła nam wierzyć, że pudrowe tiule i fuksjowe satyny to jej styl; że dobroduszna i filuterna osobowość Glindy to w istocie jej osobowość, a ikoniczne zamachnięcie włosami to część jej ikonografii. Przyodzianej w zieleń Cynthii Erivo udało się z kolei uczynić z koloru symbol obywatelskiej odwagi i walki z wykluczeniem, co stanowi bezpośrednie nawiązanie do tematu musicalu. Kipiące charyzmą stylizacje aktorek pod batutą Jasona Boldena i Mimi Cuttrell jedynie utrwaliły przekonanie o tym, że Glinda i Elfaba istnieją naprawdę, nosząc w rzeczywistości imiona Ariany i Cynthii. W nieustannie mnożących się dyskusjach na temat viralowej metody głównym źródłem zainteresowania mediów są właśnie wielkoformatowe gwiazdy. A przecież ten dziejący się na naszych oczach transgresyjny spektakl tożsamości to przede wszystkim efekt pracy tabunów stylistów, makijażystów i projektantów mody, których nazwiska w dyskursie niestety zbyt często się pomija.

Niezależnie od tego, czy epoka method dressingu chyli się właśnie ku końcowi, trudno nie przyznać, że viralowe zjawisko odcisnęło trwałe piętno na współczesnym marketingu filmowym i jego strategiach masowego zaciągania widzów do sal kinowych. U wielu użytkowników mediów społecznościowych wywołuje jednak swoisty dysonans poznawczy. Z jednej strony metod dressing wzmacnia ich emocjonalną więź z ulubionymi gwiazdami i blockbusterami, stanowiąc źródło modowych inspiracji oraz wysoko angażującej rozrywki, z drugiej – żeruje na idei wspólnotowości i fanowskich praktykach odbiorczych, kryjąc fakt, że publiczność wykorzystuje do celów czysto biznesowych, traktując ją jako podatnych na medialną perswazję konsumentów. Dla wielu aktorów to z kolei nie tyle dodatkowa forma ekspresji, ile obowiązek zawodowy wpisany w intratny kontrakt z wytwórnią filmową. Co więcej, „metodyczna” zabawa kostiumem zaciera granice między fikcją a prawdą w czasach, w których i tak trudno jest je odróżnić. Sztuka filmowa schodzi na dalszy plan, podczas gdy w świetle reflektorów błyszczą wystawne kreacje od największych domów mody, a wraz z nimi – hiperkonsumpcja i chłodna kalkulacja w służbie wielkich studiów.

Diuna

 

Bibliografia

Acosta P.G., From ‘Dune’ to ‘Barbie’: The Wonders of Method Dressing, „The Harvard Crimson”, 4.04.2024, dostęp online: www.thecrimson.com.

Frischer B., Here’s How Lily Gladstone Honored Their Heritage at the 2024 Oscars, Fashionista, 10.03.2024, dostęp online: fashionista.com.

Garcia V., Timothee Chalamet is unrecognizable in hilarious ‘emo’ Bob Dylan outfit at A Complete Unknown NYC premiere, „Daily Mail”, 14.12.202. dostęp online: www.dailymail.co.uk.

Jackson H., Allaire Ch., Is Method Dressing Really Over? Two Vogue Writers Debate, „Vogue”, 10.12.2024, dostęp online: www.vogue.com.

Kołacz K., Czym jest aktorstwo?: dualizm interpretacyjny Systemu Konstantego Stanisławskiego według Stelli Adler i Lee Strasberga, „Maska” 2017, nr 2 (34), s. 273–286.

Majsa M., An ode to The Rocky Horror Picture Show, „Woman Magazine”, 6.10.2023, dostęp online: womanmagazine.co.nz.

Mazzeo E., Adekaiyero A., Every Barbie-inspired outfit Margot Robbie wore while promoting the “Golden Globe”-winning film, „Business Insider”, 8.01.2024, dostęp online: www.businessinsider.com.

McDonald T.J., Hollywood Catwalk: Exploring Costume and Transformation in American Film, I.B. Tauris, 2010.

Monks A., The Actor in Costume, Palgrave Macmillan, 2010.

Murphy J.K., The Rise of #Gentleminions: Why Gen-Z Is Wearing Suits to See ‘Minions: The Rise of Gru, „Variety”, 5.07.2022, dostęp online: variety.com.

Spellings S., Welcome to the Age of Method Dressing, „Vogue”, 18.05.2023, dostęp online: www.vogue.com.

Komentuj