Skatepark królów

Zmięta paczka papierosów, stara butelka, kamień, piłeczka tenisowa. Zbliżenia porzuconych w chilijskim skateparku śmieci, które nieuchronnie lądują w pysku zadowolonego psiaka, oddają ducha obserwacyjnego dokumentu (dogumentu?) Ivána Osnovikoffa i Bettiny Perut. Na przekór żywiołowości i barwności pokazywanego w "Skateparku królów" środowiska kontemplujemy błahą codzienność. Przewrotność filmu polega na odwróceniu powszechnych, kulturowych wyobrażeń także przez pozornie nieprzystającą formę: spokojną narrację, długie ujęcia, skupienie na zewnętrznych fragmentach rzeczywistości.

Tytułowi królowie to Chola i Football – dwa duże, bezpańskie psy zamieszkujące rozległy, znajdujący się pomiędzy blokowiskami skatepark. Przestrzeń jest drugim bohaterem filmu, dopiero trzecim – eksploatujący ją młodzi ludzie. Pomysł, aby skupić się na psach, zrodził się, gdy filmując nastolatków spędzających czas na deskorolce, dokumentaliści zderzyli się z niechęcią i niezgodą na pokazanie tego świata. Kiedy przenieśli uwagę na czworonogi, okazało się, że młodzi nie mają nic przeciwko temu, by nagrywać ich rozmowy, które w rezultacie stały się elementem ścieżki dźwiękowej. W Skateparku królów warstwa wizualna i audialna są równie istotne i wchodzą ze sobą w nietypowe relacje: obraz składa się przede wszystkim z bliskich, „psich” planów, detali i nieoczywistych szczegółów, z kolei sonosferę tworzą intensywne dźwięki przyrody i pojedyncze, podsłuchane rozmowy. Kamera z reguły jest nieruchoma, skupiona nie tyle na atrakcyjnych ujęciach, ile na kontemplowaniu urywków mozolnie toczącego się wokół życia miasta. Nastrój ten uwypukla także ukazywanie pustej przestrzeni w szerszych planach – o poranku lub w czasie deszczu, gdy trwa w stagnacji, a na jej straży stoją tylko czworonożni „królowie”. Kłóci się to z powszechnym wyobrażeniem miejskiego gwaru, jaki towarzyszy blokowiskowemu terytorium, miejscu towarzyskich spotkań i deskorolkowemu żywiołowi.

Deskorolka szczyt swojej popularności przeżywała w latach 90., a wraz z coraz większą dostępnością kamery częściej pojawiała się również na ekranie – z reguły jednak w amatorskich produkcjach bądź teledyskach.

Dopiero w ostatnich latach w pełni wkradła się w łaski filmowców – zarówno w Mid90s (2018, J. Hill), Skejterce (2018, C. Moselle), jak i dokumentalnym Jutro albo pojutrze (2018, B. Liu) stanowi symbol ucieczki od codziennych problemów, osobistego buntu i poszukiwania samego siebie. Jest pretekstem do pokazania wyobcowania, pragnienia niezależności i wolności. Nie bez znaczenia pozostaje też towarzyszące skejterom codzienne poczucie nudy, braku perspektyw i możliwości indywiduacji. Skateparkowi królów najbliżej do nominowanego do Oscara dokumentu Binga Liu. Oba wychodzą poza jednostkową perspektywę, chcąc pokazać ważny problem społeczny: z jednej strony uniwersalny, z drugiej – rodzący się w konkretnych uwarunkowaniach. Jutro albo pojutrze wprost odwołuje się do tematu przemocy, zaś dokument Osnovikoffa i Perut jest w tym zakresie bardziej niejednoznaczny – zarysowuje tę problematykę fragmentami podsłuchanych rozmów, ale w żaden sposób się do niej nie odwołuje czy jej nie (kontra)punktuje, unikając ilustracyjnych ujęć. Postaci ludzkie są w nim anonimowe, słyszymy tylko ich głosy, otrzymujemy odpryski problemów, dzięki którym poznajemy, a raczej dopowiadamy sobie kontekst społeczny. Bezdomność psów również nie musi stanowić bezpośredniego komentarza do rzeczywistości ludzkich bohaterów. Twórcy – a przez to i widzowie – unikają zawłaszczania ich świata, który pozostaje nieprzenikniony i dość wsobny, a odwrócenie od niego kamery podkreśla jego odrębność i samoistność.

Domowe problemy, ataki policji, marzenie o firmie legalnie sprzedającej zakazane substancje. Przedmiotem rozmów ludzi odwiedzających skatepark są przede wszystkim kłótnie z rodziną, przemoc i narkotyki.

Skatepark królów to zatem film o mocnym społecznym zacięciu, mimo że na pierwszym planie znajdują się frywolne zabawy psów czy przejawy ich zwierzęcych instynktów, a kamera z wnikliwością skupia się na ich fizjonomii, momentami ocierając się o obrazy znane z dzieł przyrodniczych. Hybrydyczność gatunkowa i niejednoznaczność tego dokumentu osiągają swoją kulminację w scenie, którą można interpretować jako śmierć jednego z czworonogów.

Z mieszanką fascynacji i obrzydzenia oglądamy zwierzęce ciało w skali makro. Osnovikoff i Perut mieszają przy tym odbiorcze tropy (może to jednak nie była śmierć?), żonglują znaczeniami, zwodzą i pilnują, by obraz psów nie stał się zbyt łatwą do odczytania metaforą. Wszak w pierwszej podsłuchanej rozmowie chłopak opowiada o kłótni, w której matka użyła w stosunku do niego najgorszej z możliwych obelg – nazwała go psem.

 

Skatepark królów
Los Reyes
Chile, Niemcy 2018, 78’
reż., muz. i mont. Iván Osnovikoff, Bettina Perut, zdj. Pablo Valdés, prod. Dirk Manthey Film, Perut + Osnovikoff

Komentuj