No hoes before bros. Postironia bromance’u

W finale jednego z najpopularniejszych współczesnych klasyków, To właśnie miłość, upadły rockman przeżywający renesans popularności ucieka z przyjęcia u Eltona Johna, by wyznać swemu podstarzałemu, ale wiernemu menedżerowi, że jest „prawdziwą miłością jego życia”. Twórcy nie doprecyzowują, czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie, ale można przypuszczać, że owa wielka miłość jest tak naprawdę Wielką Męską Przyjaźnią, znaną we współczesnej popkulturze jako bromance.

Scena z filmu Richarda Curtisa pokazuje też, że nawet jeśli otoczona asekuracyjnym żartem, relacja taka jest odporna na wszelką ironię. Nawet w tak bezwstydnym wyciskaczu łez jak To właśnie miłość (2003) jest to jeden z bardziej wzruszających momentów, którego immanentnej, szczerej powagi nie rozprasza nawet natychmiastowa sugestia: „Urżnijmy się i zobaczmy jakiegoś pornosa”.

Bromance – czyli „romans ziomów” (wolne tłumaczenie słowa bro) – to bowiem emocjonalne, ale koniecznie aseksualne relacje między mężczyznami. Niezależnie od przemian obyczajowych jest to kategoria, z którą – nie tylko w popkulturze – należy obchodzić się delikatnie, tak jak delikatne są męskie emocje, które XXI wiek wreszcie pozwolił ujawnić.

Bromance to także współczesne przedłużenie Odwiecznej Męskiej Przyjaźni; pojęcie, które pojawiało się w ostatniej dekadzie XX stulecia, by podbić masową wyobraźnię w wieku XXI. Bromance łączy się z inną nową kategorią, czyli postironią, która każe nam się szczerze przejmować i naprawdę przeżywać pisane wielką literą Emocje i Ważne Sprawy: Piękno, Miłość, Przyjaźń, Dobro, Honor, Poświęcenie. Kino nie przeżywało zaś niczego intensywniej i z większą powagą niż Męskiej Przyjaźni. Nigdy.

I love you too (Podwójne ubezpieczenie)

Owe Emocje i Sprawy zostały dotkliwie poturbowane w dobie bezpiecznych cudzysłowów, dekonstrukcji i lubienia-ale-tylko-ironicznego. Weźmy za przykład fundamentalną dla melodramatu figurę ladacznicy o złotym sercu. Jeśli w preironicznej dobie najczystszej filmowej afektacji (kino nieme i złoty wiek Hollywood) upadła dziewczyna zbawiała i była zbawiona przez Miłość pokonującą nawet śmierć (jak w przepięknych filmach Franka Borzage, np. w Siódmym niebie [1927]), to już w postmodernistycznej Miłości i śmierci (1975, W. Allen) Diane Keaton z lekceważącą manierą mówi o sobie: „Cóż, widocznie jestem pół dziwką, pół świętą”. Złote serce i wewnętrzna niewinność ulicznicy powracają w postironicznej Imigrantce (2013, J. Gray), z twarzą stylizowanej na katolicką świętą Marion Cotillard i mocą odkupienia Zła i Krzywdy Miłością. Smętny los zmiennej reprezentacji i wartościowania rozmaitych motywów nie spotkał jednak nigdy Męskiej Przyjaźni. Przyjmując jedną ze swych wielu postaci: Braterstwa, Milczącego Przymierza, Bromance’u, oparła się ona bowiem wichrom szyderstwa.

29_bromance_1_butch-cassidy-and-the-sundance-kid

Louie, I think this is the beginning of a beautiful friendship (Casablanca)

Nawet tam, gdzie Męska Przyjaźń służyła komediowym celom – jak w zamierzchłych już czasach Flipa i Flapa bądź Abbotta i Costella – jej istota nie bywała naruszona. Gdy kobiety kłóciły się o mężów i kochanków – jak w Kobietach (1939, G. Cukor) – mężczyźni trwali dla siebie w milczącej Solidarności (nie mylić z afektem o podłożu homoerotycznym, którego kino tamtego okresu starannie unikało w odniesieniu do bohaterów pozytywnych). Znamienne jest to, o ile łatwiej znaleźć w kinie i telewizji przykłady prawdziwych – nieironicznych – przyjaźni męskich, a nawet grupowych, niż kobiecych. Podkreślają to długie i nieobfitujące w wyjątki przerwy między Przeminęło z wiatrem (1939, V. Fleming i inni), Thelmą i Louise (1991, R. Scott) a Podkręć jak Beckham (2002, G. Chadha) i Jessicą Jones (Netflix, 2015–).

Podczas gdy kobiety w kinie rywalizują z sobą o wszystko – nawet jeśli dzielą wspólny los, bezlitośnie wbijają sobie szpilki (a także paplają bez umiaru) – mężczyźni walczą ramię w ramię na froncie (olbrzymia większość filmów wojennych opowiada wszak o solidarności), wspólnie pokonują przeciwności Losu, potrafią razem i w Szlachetnym Milczeniu dostrzegać Ważne Sprawy.

Nawet tam, gdzie wspólnie łamią prawo – jak w niezliczonych heist movies – rozumieją się bez słów i przegrywają nie z sobą, lecz z Losem (czego najlepszym przykładem jest W kręgu zła [1970, J.-P. Melville] z 20-minutową sekwencją włamania nakręconą w zupełnej ciszy).

Archetypicznym wzorcem jest oczywiście Casablanca (1942, M. Curtiz). To tu Rick Blaine (Humphrey Bogart) wsadza myślącą o miłości Ilsę (Ingrid Bergman) do samolotu, a sam kusi kapitana Renaulta (Claude Rains), z którym wcześniej toczył Spór Etyczny, „początkiem pięknej przyjaźni” i Wspólną Walką przeciw faszyzmowi.

Co szczególnie istotne, w klasycznym okresie kina, zwłaszcza w późnych latach 40. i w 50., męska samotność – często wynikająca z relacji z femme fatale – kończy się źle. Wpędza w szaleństwo, popycha do zbrodni i sprzeniewierzenia się Męskim Wartościom, takim jak chociażby Profesjonalizm. Jedną z najważniejszych jest oczywiście Przyjaźń. Dobitnie dowodzi tego nędzny, lecz jakże emblematyczny los Waltera Neffa z Podwójnego ubezpieczenia (1944, B. Wilder), który w finale wyznaje uczucie nie blond wampowi (Barbara Stanwyck), lecz swojemu szefowi i przyjacielowi (Edward G. Robinson). Nie mamy wątpliwości, że to wybór Lojalności prabromance’u, a nie związku z kobietą byłby dla bohatera zbawienny.

– Hey, what are you doin’?

– Stealin’ your woman?

– Take her (Butch Cassidy i Sundance Kid)

Przykłady z klasycznego okresu kina można mnożyć bez końca, jednak Męska Przyjaźń zyskała szczególne – i absolutnie nieironiczne – znaczenie w latach 70. Był to czas zarazem kontestacji, jak i pojawienia się w kinie postmodernizmu, jednak relacje między mężczyznami funkcjonowały niejako poza tymi trendami, a wręcz na kontrze do nich, przyjmując postać filmu kumpelskiego (buddy movie). Jego narodziny to rok 1969 i najpiękniejszy pod każdym względem prabromance w historii kina, czyli duet Paul Newman–Robert Redford w retro-westernie Butch Cassidy i Sundance Kid (reż. G.R. Hill). Także wówczas odbyły się premiery Swobodnego jeźdźca (reż. D. Hopper) i Nocnego kowboja (reż. J. Schlesinger).

Kumpelstwo jest w nich ukazane jako Rozumienie Się Bez Słów, Wzajemne Wspieranie i podszyte tragizmem Ryzykowanie Życia. To wspólne picie i śmianie się, ale przy niezachwianym przekonaniu, że Więź łącząca bohaterów jest nienaruszalna, oparta na Szlachetnej Powadze, której nie trzeba werbalizować i w żadnym razie nie można podważyć. Nie ze wszystkiego można się śmiać, jak pokazują przejmujące finały wspomnianych filmów, a zwłaszcza Butcha Cassidy i Sundance’a Kida, gdzie sepia i stop-klatka (przy trwających dźwiękach plutonu egzekucyjnego) bezwstydnie mitologizują nie tylko Herosów Dzikiego Zachodu, ale też ich Przyjaźń – wieczną i pokonującą śmierć.

Badacze kina zwracają uwagę, że filmy kumpelskie można odczytywać jako odpowiedź na narastającą siłę ruchów feministycznych w latach 60. i 70. Na zasadzie kontry miały być one w pełni poświęcone krytykowanym w przestrzeni publicznej Męskim Sprawom i Wartościom, choć trudno wskazać miażdżące dowody, jakoby były to tematy kiedykolwiek wyrugowane z kina.

Wystarczy spojrzeć na ówczesny renesans gatunku gangsterskiego, utrzymany w pełnym Patosu duchu kina nostalgicznego (Ojciec chrzestny [1972, F.F. Coppola], Dawno temu w Ameryce [1984, S. Leone]), bądź na retro-noir (Żegnaj, laleczko [1975, D. Richards]), by dostrzec, że film kumpelski był raczej uzupełnieniem niż jedynym przedstawicielem męskich trendów w kinie tamtego okresu.

Niemniej specyficzny status kobiet jest charakterystycznym elementem buddy movie, co przenosi się też na współczesny bromance. Kobiety naruszałyby i rozbijałyby wszak powagę Męskiego Porozumienia opartego na Lojalności i Przygodzie. Jest więc ono nawiązywane niejako ponad i poza kobietami. Albo ich nie ma w ogóle, albo są zepchnięte na margines opowieści i traktowane instrumentalnie, jako przeszkody bądź maskotki. Czasami okazują się wręcz dobrami wymiennymi należącymi do obu bohaterów – kto potrafi ustalić ponad wszelką wątpliwość, z kim w Butch Cassidy i Sundance Kid sypiała bohaterka grana przez Katharine Ross? Kobiety nie pełnią więc żadnej funkcji w narracji, stanowiąc w najlepszym razie alibi dla relacji bohaterów. Podobną rolę odgrywała często drugoplanowa postać homoseksualisty wprowadzana „dla porównania” – by nikt nie śmiał zwątpić w heteromęskość protagonistów, jak np. w Papillonie (1973, F.J. Schaffner). Aspekt ten wprost podkreśla żelazna zasada współczesnego bromance’u i kampusowego bractwa, w łagodniejszej wersji brzmiąca: No hoes before bros (unless there’s no clothes).

– BFFF?

– Best Fuckin’ Friends Forever, man! (Boski chillout)

W efekcie faktycznie wchłonięty przez kino gejowskie buddy movie odrodził się pod koniec XX wieku pod znacznie efektowniejszą nazwą – bromance. Kryje ona mniej przemocy (obecnej zwłaszcza w kumpelskich filmach akcji z lat 80. i 90., jak np. seria Zabójcza broń [1987–1998, R. Donner] bądź 48 godzin [1982–1990, W. Hill]), a oferuje więcej całkiem otwartego flirtu z podtekstami homoseksualnymi.

Bromance faktycznie stał się ważną kategorią w dzisiejszej popkulturze, także w świecie celebryckim. Nawet jeśli czar słynnych bromance’ów Matta Damona i Bena Afflecka oraz Benedicta Cumberbatcha i Toma Hiddlestona nieco przeminął, to premiera każdej kolejnej odsłony X-menów podgrzewa przyjaźń na gorącej linii Michael Fassbender – James McAvoy, generując niezliczone fan-fiction i fan-arty. James Franco i Seth Rogen poświęcają swoim relacjom – zapoczątkowanym na planie serialu Luzaki i kujony (1999–2000) – kolejne tzw. suche komedie (o „suchej komedii” pisał w poprzednim numerze „EKRANów” Robert Kania) i dick joke movies, realizujące wszystkie elementy bromantic comedies.

Seth Rogen;Jay Baruchel;James Franco

Wspomniane przykłady wskazują, że choć samo nieironiczne sedno Męskiej Przyjaźni się nie zmienia, to ewoluuje jej popkulturowy kontekst. James Franco jawnie flirtuje z kulturą queer, a Boski chillout (2008, D.G. Green), To już jest koniec (2013, E. Goldberg, S. Rogen) i Wywiad ze Słońcem Narodu (2014, E. Goldberg, S. Rogen) są pełne homożartów. Homoerotyczny charakter ma także twórczość fanowska wyrażająca uwielbienie dla męskich duetów współczesnego kina.

Z jednej strony bromance zyskał więc już pewność siebie w tym stopniu, że dick jokes – w większości o podtekstach homoseksualnych – nie zagrażają ani jego heterotożsamości, ani popularności filmu. Z drugiej strony współczesny bromance odsłania inny aspekt swej konserwatywnej twarzy. W bromantic comedies – np. Wpadka (2007, J. Apatow), Kac Vegas (2009, T. Phillips), Sąsiedzi (2014, N. Stoller) – chodzi o to, by męski bohater dojrzał, wyrósł z szalonych czasów uniwersyteckiego bractwa i zamienił keg na pieluchy (amerykańska komedia wyróżnia podgatunek fratmovie). Kumple mają tu być elementami swoistego rytuału przejścia, w którego finale wszyscy dostrzegają istotność tradycyjnej rodziny, czemu poświęcone są np. wszystkie trzy części Kac Vegas.

– Let’s make a baby!

– Yes, that will solve all our problems (Sąsiedzi)

Czyżby jednak ostatecznie hoes before bros? Niekoniecznie.

Męska Przyjaźń jest wieczna i we współczesnym kinie wciąż chroniona tarczą antyironii.

Nie zabije jej żaden suchy dowcip, a twórcy bromovies potrafią połączyć zdawałoby się sprzeczne elementy. Wystarczy proste przeniesienie akcentów. Jak urodzić i nie zwariować (2012, K. Jones) koncentruje się wprawdzie na parach, jednak nie pomija nawiązywania Męskich Więzi na placu zabaw, z akcesoriami takimi jak nosidełka i podgrzewacze do mleka w miejsce koltów i butelek z alkoholem.

Rodzina, wierność małżeńska, kupki i zupki będą prawie tak glamour jak zdobywanie Dzikiego Zachodu, robienie majątku na prohibicji i walka w okopach, jeśli tylko w pobliżu będą kumple. Wprawdzie mniej milczący (bromovies to jedne z najbardziej przegadanych komedii w historii kina), mniej godni (wręcz przerzucani z jednej żenującej sytuacji do drugiej), mniej „archetypicznie” męscy, ale jednak nadal połączeni Więzią, Poświęceniem i Wzajemnym Szacunkiem, choć już nieco innego rodzaju.

10.06_ 0847.tiff

Interesująco kwestia ta jest przedstawiona w Magic Mike XXL (2015, G. Jacobs), który przynosi fascynujące obserwacje na temat zmian współczesnej popkultury. Nie ma bowiem tematu, którego Męska Więź nie przeniosłaby na wyżyny Ważności – czy to będzie otwieranie stanowiska z mrożonym jogurtem, czy rozbieranie się dla przyjemności kobiet. W swej subwersywności film pokazuje, jak gra rolami genderowymi w kinie i zamiana na stanowisku władcy – a właściwie władczyni – spojrzenia stają się elementami doceniania zarówno kobiet (w sposób dotychczas z reguły dla nich w popkulturze niedostępny), jak i mężczyzn, nie odbierając tym ostatnim Ważnych Spraw, z Profesjonalizmem, Wzajemnym Wsparciem i Oddaniem na czele.

Męska Przyjaźń ewoluuje nieustannie, stanowiąc fundament kolejnych odsłon popkultury. Nawet jeśli wszystko wokół jest zabawne (często w sposób wulgarny lub „suchy”), bromance trwa nienaruszony w swej Powadze, także gdy jego bohaterowie są żałośni, jak postaci zasiedlające rzeczywistość dick jokes movies. Może nawet im bardziej żałośni, tym bardziej doniosłego bromance’u potrzebują – to bowiem on, a nie Miłość, będzie dla nich Odkupieniem i Zbawieniem, na co wskazuje wprost finał filmu To już jest koniec.

Korzystałam z książki Sebastiana Jagielskiego Maskarady męskości. Pragnienie homospołeczne w polskim kinie fabularnym, Universitas, Kraków 2013.

Słowniczek:
  • heist/hold-up movie – film o włamaniu lub napadzie o ściśle określonej konwencji, na którą składają się trzy części: zbieranie ekipy fachowców, centralne włamanie/napad, rozwiązanie akcji – w filmowej klasyce zawsze nieszczęśliwe, co współcześnie ulega zmianie; najsłynniejsze heist movies to Asfaltowa dżungla (1950, J. Huston), Zabójstwo (1956, S. Kubrick) i Incepcja (2010, Ch. Nolan).
  • buddy movie – film kumpelski; opowiada o przygodach pary bądź grupy bohaterów i ich dynamicznej, aseksualnej relacji. Bohaterami buddy movie z reguły są mężczyźni, jednak nie jest rzadkie zaliczanie do tej kategorii także Thelmy i Louise.
  • frat movie (od fraternity i movie) – mało ambitna i z reguły wulgarna komedia, której fabuła koncentruje się na stylu życia członków uniwersyteckiego bractwa, np. Menażeria (1978, J. Landis), Wieczny student (2002, W. Becker), Old School: Niezaliczona (2003, T. Phillips).
  • dick jokes movie – komedia zawierająca ponadprzeciętną liczbę dowcipów na temat penisów (i tematów pokrewnych), np. seria o Austinie Powersie, filmy z duetem James Franco–Seth Rogen.
  • bromantic comedy – film, w którym schemat fabularny komedii romantycznej jest wykorzystany do pokazania męskiej przyjaźni; o ile sama konwencja najczęściej zostaje potraktowana satyrycznie, o tyle sam bromance pozostaje nietknięty szyderstwem. Najlepszym przykładem jest Boski chillout (2008, D.G. Green).

 

Artykuły tego samego autora

Komentuj